Wariometr idzie w górę. Pilot przekręca szybowiec w wiraż i zaczyna kręcić komin — ścisłe kółka w miejscu, gdzie kilkanaście sekund temu powietrze wyraźnie pchało pod skrzydło. Za lewym skrzydłem miga błękit Wisły. Za prawym — ciemniejsze, niedawno zaorane pole. Między nimi jest właśnie to, czego pilot szukał: granica temperatury, gdzie chłodniejsze powietrze znad rzeki zderza się z ciepłym, który wstaje z ogrzanej gleby. Komin będzie tu przez kolejne minuty.
To nie jest przypadkowe spotkanie. To geografia.
Czym jest termika i dlaczego nie wszędzie jest taka sama?
Termika to pionowe prądy wznoszącego się powietrza, które powstają wtedy, gdy słońce nierównomiernie nagrzewa podłoże. Ciemne, suche pole pochłania ciepło szybciej niż jezioro. Las nagrzewa się inaczej niż łąka. Gdy różnica temperatury między dwoma sąsiednimi obszarami jest wystarczająco duża, ciepłe powietrze nad cieplejszym podłożem zaczyna unosić się w górę — tworząc komin, który pilot szybowca może znaleźć i w nim zostać.
Równomierne, jednorodne podłoże — same pola, same lasy, ten sam grunt po horyzont — daje słabą i nieprzewidywalną termikę. Pilot musi szukać jej daleko, czas między prądami jest długi, a lot krótki. Lotnisko leżące na styku wielu różnych typów terenu jest dla szybownika tym samym, czym dobre wiatry dla żeglarza: strukturalną przewagą, nie kwestią szczęścia.
EPGI Lisie Kąty ma tę strukturalną przewagę po trzykroć.
Warstwa pierwsza: Wisła po zachodniej stronie
Lotnisko w Lisich Kątach leży około 10 kilometrów na północny wschód od Grudziądza, na wysokości 35 metrów nad poziomem morza. Bezpośrednio na zachód od pasa startowego — widoczna przy dobrej pogodzie z każdego zakrętu po starcie — jest dolina Wisły.
Wisła to największa rzeka w Polsce i jeden z największych zbiorników wodnych na nizinach centralnej Europy. Woda nagrzewa się i oddaje ciepło wielokrotnie wolniej niż ląd. W słoneczne letnie południe, gdy temperatura gleby po wschodniej stronie doliny sięga kilkudziesięciu stopni, powierzchnia rzeki pozostaje znacznie chłodniejsza. Ta różnica to silnik.
Ciepłe powietrze unosi się nad polami i wysoczyznami po wschodniej stronie doliny. Chłodniejsze, znad rzeki, zasysane jest w to miejsce od zachodu. Na granicy tych dwóch mas — dokładnie tam, gdzie ciepłe powietrze odpycha się od zimniejszego i idzie w górę — pilot znajduje wznoszenie. Krawędź doliny Wisły, widziana z kokpitu szybowca, jest mapą termiki.
Dodatkowy efekt: krawędź wysoczyzny opadającej ku rzece tworzy wznoszenia zboczowe przy wiatrach z zachodu i południowego zachodu. To nie termika konwekcyjna, lecz dynamiczne wzbudzanie powietrza przez rzeźbę terenu — osobne zjawisko, które w sprzyjających warunkach nakłada się na termikę i przedłuża lot.
Warstwa druga: mozaika Pojezierza Chełmińskiego
Na wschód i południe od lotniska rozciąga się Pojezierze Chełmińskie — krajobraz polodowcowy z jeziorami, lasami, polami uprawnymi i wysoczyznami poprzecinanymi dolinami. Dla pilota szybowca to środowisko idealne z jednego, bardzo konkretnego powodu: jest niejednorodne.
Każdy typ podłoża nagrzewa się inaczej. Jezioro — powoli i równomiernie, jego powierzchnia przez cały słoneczny dzień pozostaje chłodniejsza niż otaczający ląd. Las — wolniej niż otwarte pole, szybciej niż woda. Zaorane, ciemne pole gliniaste — najszybciej ze wszystkich, bo ciemna, sucha gleba pochłania promieniowanie słoneczne i oddaje je do atmosfery gwałtownie. Kiedy te typy podłoża leżą obok siebie w promieniu kilku kilometrów, termika jest gęsta i różnorodna.
Pilot lecący nad Pojezierzem Chełmińskim ma przed sobą mapę termiki wypisaną w krajobrazie. Brzeg jeziora to krawędź chłodnej plamy — za nim, nad polem, szansa na wznoszenie. Ciemna plama zaoranego pola widoczna z góry to sygnał: tu będzie komin. Krawędź lasu, gdzie cień miesza się z nagrzaną łąką — kolejny punkt orientacyjny. Doświadczony pilot czyta termikę z ziemi, zanim jeszcze doleci do właściwego miejsca.
Monika Celmer, dyrektor Aeroklubu Nadwiślańskiego, ujęła to w rozmowie z portalem dlapilota.pl: "Szybownicy z całej Polski, a także z zagranicy, cenią sobie latanie w te rejony, bowiem prócz przepięknych krajobrazów znajdują niesamowite warunki termiczne, co zaowocowało wieloma rekordowymi przelotami ponad 1 000 km."
Przelot ponad 1 000 kilometrów szybowcem bez silnika, startując z EPGI, to nie jest marketingowe zaokrąglenie. To konkretny wynik konkretnego dnia, możliwy dlatego, że między Lisimi Kątami a odległymi o setki kilometrów punktami trasy termika jest wystarczająco dobra, żeby szybowiec nie musiał lądować.
Warstwa trzecia: otwarta przestrzeń i sprzyjające wiatry
Trzecia przewaga Lisich Kąt jest operacyjna, a nie wyłącznie geograficzna. Przestrzeń powietrzna nad EPGI to klasa G — przestrzeń niekontrolowana, bez stref TRA, CTR ani innych restrykcji, które w okolicach dużych lotnisk komunikacyjnych potrafią odciąć szybownikowi połowę dostępnego nieba. Pilot startuje, melduje przez radio i leci, gdzie termika go niesie.
A niesie daleko. Na zachód od Wisły zaczynają się Bory Tucholskie, na wschód — Pojezierze Iławskie, na południowy wschód — Pojezierze Brodnickie. Każdy z tych regionów to kolejne kilkadziesiąt kilometrów zróżnicowanego, termogennego terenu. Pilot z Lisich Kąt nie ląduje na granicy "dobrego obszaru" — startuje z jego środka.
Dominujące wiatry w sezonie letnim nad Ziemią Chełmińską wieją z kierunków zachodniego i południowo-zachodniego, z częstością przekraczającą 40%. Dla pilota planującego przelot oznacza to naturalny popychacz w stronę Pojezierza Iławskiego i dalej na wschód — rejon z własną, dobrze rozwiniętą termiką pojezierną. W praktyce: wyjść z Lisich Kąt przy zachodnim wietrze, lecieć na wschód z wiatrem w plecy, wrócić w zmienionej cyrkulacji. Na tym schemacie oparte są długie przeloty rekordowe.
Co to oznacza w praktyce?
Sezon termiczny trwa od końca kwietnia do września, z najlepszymi warunkami w maju, czerwcu i lipcu. Codzienne odprawy startują o 9:00. Na lotnisku dostępne są minimum dwa samoloty holujące, co skraca kolejki i pozwala na kilka holowań dziennie — realny trening, nie oczekiwanie.
Dla kursantów ma to wymierny efekt: na lotnisku z dobrą termiką i sprawną organizacją holowań kursant zbiera godziny samodzielnego szybowania szybciej. Szybciej przechodzi do lotów termicznych i przelotów. To przekłada się na tempo i koszt całego szkolenia.
Dla pilotów przyjeżdżających z innych regionów na treningi wielodniowe — na lotnisku działa hostel. Przyjazd na tydzień i latanie każdego ranka to tutaj standard, a nie wyjątek.
Lisie Kąty na mapie polskiego szybownictwa
Charakter lotniska i jakość warunków nie są opinią — są weryfikowalnym faktem w historii polskich zawodów szybowcowych.
W 1969 roku Lisie Kąty były gospodarzem IV Krajowych Zawodów Szybowcowych. W 1996 roku — 21. Szybowcowych Mistrzostw Polski w klasie otwartej. W 2021 roku 46. Szybowcowe Mistrzostwa Polski zgromadziły ponad 70 pilotów, a wśród nich Sebastiana Kawę, piętnastokrotnego mistrza świata w szybownictwie. W 2022 roku odbyły się tu 20. Szybowcowe Mistrzostwa Polski w klasie Club A.
Co roku Aeroklub Nadwiślański organizuje Memoriał Szczepana Grzeszczyka — ogólnopolskie zawody przyciągające kilkadziesiąt załóg z całej Polski w kilku klasach. W 2024 roku wystartowało 58 pilotów. W lipcu i sierpniu 2026 roku Ogólnopolskie Zawody Szybowcowe w klasach Club A i Club B znów wrócą do Lisich Kąt.
Zawody rangi mistrzowskiej nie są przyznawane lotnistom za historię ani za infrastrukturę. Są przyznawane tam, gdzie komisja techniczna ocenia, że w wyznaczonym terminie będą warunki do rozegrania wymaganych konkurencji przelotowych — że przez kilka kolejnych dni kilkudziesięciu pilotów poleci kilkaset kilometrów bez silnika i wróci na lotnisko. Lisie Kąty tę ocenę otrzymały wielokrotnie, z odstępami dekady.
Lotnisko z historią termiki, nie tylko historią lotnictwa
EPGI działa od ponad stu lat — Wyższa Szkoła Pilotów powstała w Grudziądzu w 1921 roku. Ale historia sama w sobie nie tworzy dobrej termiki. Tworzą ją rzeka po zachodniej stronie pola startowego, polodowcowa mozaika Pojezierza Chełmińskiego po wschodniej i otwarta, niezblokowana przestrzeń powietrzna, która pozwala pilotowi lecieć tak długo, jak trzyma go termika.
Te warunki nie zmieniają się. Nie zależą od sezonu, budżetu ani planu inwestycyjnego. Są geografią — i będą tu nadal, kiedy w następnym roku pilot po raz kolejny uruchomi variometr i zobaczy, że wskazówka idzie w górę.
Jeśli chcesz nauczyć się korzystać z tych warunków — kurs szybowcowy w Aeroklubie Nadwiślańskim odbywa się każdego sezonu. Kadrę instruktorską znajdziesz na stronie kadry.
Jeśli latasz już na licencji i szukasz lotniska do treningów lub przelotów — informacje operacyjne i dane kontaktowe znajdziesz w strefie pilota.
