Nasz pilot Michał Klimaszewski zdobył w Aeroklubie Częstochowskim uprawnienie do szybowcowej akrobacji wyczynowej. Zachęcamy do zapoznania się w jego relacją i wrażeniami po długim szkoleniu.

Rok czasu, kilkanaście wizyt na lotnisku Rudniki i 52 wykonane loty – tyle wysiłku i zaangażowania było potrzebne do osiągnięcia celu: w niedzielę, po ostatnim, egzaminacyjnym locie osiągnąłem poziom Akrobacja Wyczynowa!!! 🙂
Czy było warto? O tak! Pomijając fakt, że ten rodzaj latania najbardziej mi odpowiada, zdobycie umiejętności latania “na plecach” i “do limitów” (swoich i sprzętu) daje ogromny margines bezpieczeństwa – i to zarówno w lataniu bardziej pokręconym jak i tym “zwykłym” (o ile coś takiego jak zwykłe latanie w ogóle istnieje). Nauka trudnych figur, niosących ze sobą większe niż zazwyczaj możliwości wprowadzenia szybowca w położenia niebezpieczne, nauczyła mnie lepszego panowania nad maszyną, przewidywania i zwracania jeszcze większej uwagi na bezpieczeństwo. Może się to wydawać paradoksalne, ale właśnie posmakiwanie tych ekstremalnych stanów lotu uświadamia, co i jak należy robić, aby to takich sytuacji nie dopuścić. Co więcej – świadomość umiejętności bezpiecznego i powtarzalnego wyprowadzania maszyny z trudnych położeń wcale nie zachęca do przepychania swoich granic – dzieje się dokładnie odwrotnie: bardziej świadomie i ostrożnie podchodzę do tej pięknej dyscypliny jaką jest akrobacja. Finezja, myślenie i dokładność zamiast brutalnego szarpania za stery 🙂 I chciałbym, żeby jak najszersze grono Koleżanek i Kolegów mogło taki stan osiągnąć – bo przecież chodzi o radość z latania a nie robienie czegoś na siłę.
Przede mną – dalsze ćwiczenia, poznawanie subtelnych tajników perfekcyjnego wykonywania trudnych figur, ale przede wszystkim: czysta przyjemność 🙂 Bo dobrze się lata, gdy w bagażu doświadczeń jest solidne przygotowanie i zapamiętane pomocne rady Instruktora. W tym miejscu chciałbym bardzo podziękować mojemu mentorowi, Jarkowi Rudzińskiemu, za trud i zaangażowanie, jakie włożył w moje wyszkolenie. Bez Jego pomocy to by się nie udało – i z perspektywy tego, przez co razem w tych wszystkich lotach przeszliśmy, mogę powiedzieć tylko tyle – oby więcej takich właśnie Kolegów znalazło się na lotniczej drodze każdego z Nas! Jarku, dziękuję! 🙂